sobota, 5 marca 2011

kawaler

Czy szczęśliwy mężczyzna to żonaty mężczyzna? 

George Clooney jest zaprzysięgłym kawalerem i wie, co robi. Jesteśmy świadkami narodzin nowego typu mężczyzny stanu wolnego.
Nadchodzi taki czas w życiu mężczyzny, kiedy musi wyprowadzić się z Krainy Kawalerów. Tak na łamach tej gazety dwa tygodnie temu pisał Martin Deeson. Tym, którzy akurat nie czytali tego artykułu, przypomnę, że Kraina Kawalerów to takie miejsce w życiu mężczyzny, w którym żyje on sobie w pojedynkę i bez żadnych zobowiązań. To miejsce, w którym już nie jest chłopcem, ale jeszcze nie został mężczyzną. Miejsce, gdzie każdego ranka wychodząc z domu potyka się o puste puszki po piwie. Kobietę, u której boku akurat się obudzi prosi nie o numer telefonu, ale krótkiego maila, ponieważ wstydzi się zapytać, jak ma na imię.
To tak zwany powszechnie stan kawalerski, z którym zdaniem Deesona, mężczyzna powinien się pożegnać w wieku 35 lat. To wtedy powinien zacząć myśleć o znalezieniu sobie dobrej kobiety i ustatkowaniu się. Wkrótce potem mężczyznę czeka decyzja, czy zamienić swój sportowy samochód na volvo, konsolę Xbox oddać do organizacji charytatywnej pomagającej dzieciom i sprzedać kolekcję DVD. Nagrodą za te wyrzeczenia będzie pełne rozkoszy życie, które mężczyzna będzie wiódł długo i szczęśliwie, w cieple pełnego miłości związku.
Nie tak szybko, panie Deeson! Nie każdy myśli tak samo. George Clooney wydaje się być całkiem szczęśliwy w Krainie Kawalerów. Bruce Parry, telewizyjny łowca przygód, lat 39, w czasie kiedy nie przeprawia się przez amazońską dżunglę, spędza czas na plażach Ibizy, imprezując jak szalony derwisz. Tak naprawdę to Clooney nie wykazuje nawet chęci zmiany. Nicole Kidman założyła się z nim o 10 tysięcy dolarów, że aktor ożeni się zanim dobiegnie czterdziestki. Tuż po 40. urodzinach Clooney wysłał jej czek z uwagą: „Podwójna stawka albo nic za kolejne 10 lat”. Teraz aktor ma 47 lat.
Czytelnicy absolutnie się z tym zgadzają. „Zostań singlem i spotykaj się z nią tylko w weekendy. Mężczyzny nie da się zamknąć w klatce” – napisał Lucas z Londynu. „Jeśli chodzi o to, że żonaci mężczyźni żyją dłużej, to domowe koty też żyją dłużej. Ale to tylko zwinięte w kłębek futrzane kulki, bez ochoty do życia, spoglądające na świat, którym nigdy nie będą się cieszyć” – skomentował Rob D., również z Londynu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Powered By Blogger

Te blogi obserwuję